„Desperados” spotykają się pod mostem

„Desperados” spotykają się pod mostem

Dziś w godzinach porannych udało się posprzątać brzeg Wisłoka od mostu Białobrzeskiego wraz z ulicami: Mostowa i Jeleniówka do ogródków działkowych. Naszej grupie składającej się z ok. 35 wolontariuszy udało się zebrać ok. 40 worków śmieci i jedną oponę. Wiosenne sprzątanie zajęło nam ok. 2 godziny.

Inicjatorką akcji sprzątania tej części dzielnicy była Pani Dominika Dratwa, która zwróciła się do nas przez formularz kontaktowy dostępny na naszej stronie w zakładce kontakt. Gdyby nie jej wrażliwość być może terenu tego nie udałoby się posprzątać. Pomysłodawczyni podzieliła się smutnym faktem, że zachęcenie nawet niewielkiej grupy ludzi do wspólnego działania na rzecz środowiska czy dzielnicy jest rzeczą bardzo trudną. Bardzo mało jest osób chętnych lub dysponujących choć chwilą wolnego czasu, by wesprzeć inicjatywę, która ma służyć wszystkim.

W tym miejscu pochwała należy się 2. Drużynie Harcerskiej „Mimo wszystko” im. płk. Jana Piwnika „Ponurego”. Liczna drużyna Harcerek, Harcerzy i najmłodszych Zuchów udowodniła, że naprawdę miłują przyrodę i starają się ją poznać. Akcję wsparli również mieszkańcy dzielnicy, których może nie było wielu, ale nie można ich pominąć.

Nad całością czuwał Pan Przewodniczący Zarządu Dzielnicy Andrzej Wilk. Sprawnie koordynował całą akcją, wyposażając nas w rękawiczki ochronne i worki, które pozyskał w MPGK.

Czym ludzie śmiecą?

Praktycznie na całej powierzchni terenu jaki posprzątaliśmy ilość śmieci była bardzo duża i niezwykle zróżnicowana. Rządziły dziecięce pieluszki, puszki po napojach, puste butelki głównie po piwach Żubr i Desperados, pozostałości po remontach nieruchomości, opakowania po jedzeniu na wynos.

Pod motem Białobrzeskim jest jednak coś więcej. Tuż obok plenerowej siłowni, która jest miejscem aktywnego spędzania czasu spotkaliśmy się z całkowitym brakiem poszanowania przestrzeni. Tam królują niezliczone ilości niedopałków po papierosach, potłuczone szkło, zużyte prezerwatywy i jednorazowe pieluchy. Brakuje, aż słów na to jak ci „Desperados” spędzają wolny czas. Tym bardziej, że w miejsce schadzek ktoś postanowił podrzucić ogromne ilości psich odchodów sprzątając zapewne swoją posesję. Tego niestety nie udało nam się posprzątać.

Dopisała nam pogoda, frekwencja i wykorzystaliśmy wszystkie dostępne worki na śmieci. Akcję można uznać za prawie w pełni udaną ponieważ nie doszliśmy do Lubatówki, gdyż zabrakło worków na śmieci. Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy wzięli udział w sprzątaniu świata.

SW

Fot.: Weronika Zawisza, Łucja Wieczorek i Sebastian Wieczorek